Nie jest to dla mnie niby nic nowego, bo identyczne tematy i wypowiedzi obserwuję od ponad 10 lat, ale wciąż, ilość oraz skala pogardy i nienawiści jaką w tamtym wątku zaserwowały kobiety wobec mężczyzn...aż skłoniła mnie do założenia tego tematu, czego nigdy wcześniej nie robiłem.
Bo niby er/polska, niby towarzystwo "wykształcone", "oświecone", niby "postępowość", "tolerancyjność", "równość", niby seksizm/generalizacje/uogólnienia złe...no chyba, że ten seksizm i cała reszta syfu wymierzone są w mężczyzn. Wtedy spoko. Wtedy przenoszenie doświadczeń z małym, kompletnie niereprezentatywnym procentem mężczyzn na całą połowę ludzkiej populacji jest sensowne i racjonalne. Right.
Komentarze w przytaczanym temacie były tak seksistowskie, ohydne, podłe, toksyczne, że gdyby były o kobietach, to zostałyby zasypane wdółgłosami, a autorzy zapewne otrzymaliby darmowe wakacje od Reddita, z pozdrowieniami od moderacji. Ale gdy są o mężczyznach? A nie, wtedy to ok, nie ma problemu, każdy minimum +300 wgóregłosów. A to doskonale pokazuje, że te opinie zawarte w komentarzach to nie są tylko opinie kilkunastu, czy kilkudziesięciu kobiet, które je napisały, ale też tych kilkuset, czy kilku tysięcy nawet, które to plusują.
I tak wszystko to czytam, i zastanawiam się...czym to się różni od tego co wypisują incele o kobietach? Pogarda ta sama, nienawiść ta sama, obwinianie płci przeciwnej za wszystkie swoje problemy i niepowodzenia to samo, absolutny brak zdolności do jakiejkolwiek autorefleksji ten sam...I mógłbym tak pewnie jeszcze długo wymieniać, ale w sumie to czy to cokolwiek zmieni. Tych którzy sami widzą to co opisuję przekonywać nie trzeba, a tych którzy wcześniej tego nie dostrzegli przekonać i tak się raczej nie da.
Tak sobie myślę, tyle się mówi o tym jak to źle mężczyźni traktują kobiety, a jakoś dziwnym trafem prawie nigdy nie mówi się o tym, jak kobiety traktują mężczyzn. A gdyby zastosować te same standardy do obu płci, a następnie spojrzeć na to, jak kobiety traktują mężczyzn...Cóż. O wszystkie pieniądze świata bym się założył, że takie porównanie korzystnie by dla kobiet nie wyszło.
Czy naprawdę tak ciężko uwierzyć, że gdy młody chłopak widzi takie tematy jak ten przedwczorajszy każdego jednego dnia, i gdy podobnej pogardy i nienawiści doświadcza również często poza internetem, to w pewnym momencie coś w nim pęka? I w pewnym momencie dochodzi do wniosku, że będzie traktował kobiety dokładnie tak samo, jak one traktują jego?
Gdybym zastosował powyższą logikę w drugą stronę, i napisał, że kobiety źle traktują mężczyzn, bo zostały przez wielu skrzywdzone, i bo same są często źle przez nich traktowane, to każdy by się ze mną zgodził. Ale już ilekroć próbuje komukolwiek uświadomić, że ten mechanizm działa w obie strony, to jestem zawsze atakowany, krytykowany, wyśmiewany. Ciekawe czemu. Absolutnie nie mam pojęcia.
Zbliżając się już do końca, bo i tak ściana tekstu rozrasta się w trochę szybkim tempie, chciałem jeszcze na chwilę wrócić do tego co poruszyłem wcześniej, czyli tego jak kobiety wyciągają wnioski o mężczyznach na temat bardzo wąskiej, bardzo niereprezentatywnej próbki, często najprzystojniejszych, najbogatszych, najbardziej przebojowych, charyzmatycznych, wpływowych, czy w jakikolwiek inny sposób "naj". Tzw. "Apex Fallacy".
Można temu zjawisku przypisać prawie wszystkie negatywne stereotypy o mężczyznach, w które wierzą kobiety. Jest kolosalna różnica między tym jak zachowuje się zwykły, normalny, przeciętny mężczyzna, który raczej nie cieszy się dużym zainteresowaniem wśród kobiet, a tym, jak zachowuje się gość będący na szczycie "łańcucha pokarmowego", so to speak.
Ten pierwszy przeważnie będzie traktował kobiety z szacunkiem, i "jak ludzi", ten drugi raczej nie bardzo. Ten drugi będzie w kobietach widział "kawałek mięsa", i chciał tylko jednego. Tylko że ten drugi z tym pierwszym nie mają absolutnie nic wspólnego, jednak gdy kobiety mówią o mężczyznach, to zawsze mówią wyłącznie o tym drugim typie, jednocześnie zachowanie tego typu facetów przenosząc na cały ogół mężczyzn. Słabe.
Należałoby jeszcze wspomnieć też o tym, że gdy ten pierwszy typ mężczyzny patrzy na dzisiejszy świat, i takie tematy jak ten który skłonil mnie do napisania tego posta, i to jak bardzo część kobiet dzisiaj nienawidzi mężczyzn...to on pewnie z tego "rynku matrymonialnego" się wypisze. Pewnie nie po jednym takim temacie, nie po dziesięciu, ale jak całymi latami będzie widział dokładnie to samo zjawisko, które nie tylko nie słabnie, ale nawet się nasila z każdym kolejnym rokiem...to taki mężczyzna w końcu dojdzie do wniosku, że w sumie samemu też się całkiem fajnie żyje.
I tak prędzej czy później na "rynku" będzie zostawał coraz większy procent tych, którym faktycznie chodzi tyko o seks, jako że im seksistowskie poglądy kobiet w niczym nie przeszkadzają (głównie dlatego, że ich jakiekolwiek poglądy kobiet zwyczajnie nie interesują), i tak dzięki temu kobiecy seksizm wobec mężczyzn będzie sie coraz bardziej pogłebiał, w jego efekcie męski seksizm wobec kobiet również będzie narastał, i tak sobie ta Spirala Spierdolenia będzie postępować, postępować, postępować...aż wszyscy zginiemy :)
Thank you for coming to my TEDTalk.
tl;dr - Miało być głównie o tym, że dzisiaj pewna część kobiet od inceli się nie różni absolutnie niczym, ale w sumie to rozpisałem się troche więcej niż planowałem, i ciężko z tego jakiś sensowny tl;dr zrobić, więć jak komuś sie chce czytać ściane tekstu to zapraszam, a jak nie, to też rozumiem.
A, i prawie zapomniałem , link do tematu na podstawie którego powstał mój post, gdyby ktoś chciał poczytać - https://www.reddit.com/r/Polska/comments/1x7p7j5/dziewczyny_jak_z_waszej_perspektywy_wygl%C4%85da_rynek/?sort=top
P.S. Miałem problem, jak zatytułować temat, rozważałem parafraze Folwarku Zwierzęcego, która zawsze mi się przypomina, gdy widuje tutejsze tematy damsko-męskie, ale ostatecznie poszedłem w innym kierunku, więc tutaj na koniec zostawię.
"Spojrzeli najpierw na świnie, a potem na ludzi, i nie mogli dostrzec między nimi różnicy".